Biografia

Cześć,

Nazywam się Dawid Muchewicz. Pod pseudonimem David Fly od kilku lat gram i śpiewam własne kompozycję. Muzyka od zawsze była moją pasją, jednak nie od razu odkryłem, że jest to coś czym chce się zająć na poważnie. Coś czego naprawdę potrzebuje, by móc cieszyć się każdym dniem.

Od dziecka jesteśmy przygotowywani, by zostać trybikami systemu. Wyjście poza nawias wymaga odwagi. Tej odwagi było we mnie mało, więc i długa była moja droga, by dojść do momentu w którym żyje- szczęśliwy i na swoich warunkach.

Kiedy skończyłem liceum poszedłem na studia. Po dwóch latach studiowania, zdałem sobie sprawę, że nie mam ochoty tego robić. Rzuciłem studia i poszedłem do pracy. Po roku pracowania w sklepie, znudził mnie etat za najniższą krajową. W głowie zrodził się pomysł wyjazdu za granicę i tak też zrobiłem. Rok pracy w fabryce i zarabianie dobrych pieniędzy, nie sprawiło iż poczułem się człowiekiem spełnionym. Któregoś razu jadąc na mini wózku widłowym dotarło do mnie, na czym polega mój problem.

Zrozumiałem, że od zawsze wiedziałem czego chcę. Zawsze wiedziałem, co tak naprawde jest moim przeznaczeniem. Problem polegał na tym, iż tak mocno bałem się porażki, że zajmowałem się wszystkim co odciągało mnie od podejmowania jakiegokolwiek ryzyka. Dotarło do mnie, że moje życie jest nic nie warte, jednak wolę się go trzymać, ze strachu przed nieznanym. Rozpłakałem się jak dziecko. Tydzień później byłem już z powrotem w Polsce. Miałem jeden cel – być muzykiem.

Nie opracowałem konkretnego planu. Nie miałem praktycznie żadnych znajomości w kręgu muzyków. Mając 25 lat postanowiłem robić coś, o czym naprawdę marzyłem. Jak można sobie wyobrazić – początki były trudne. Przez pewien czas próbowałem swoich sił w różnych bendach.

Po roku znalazłem się w momencie, w którym nie miałem już żadnego zespołu. Skończyły mi się oszczędności, które przywiozłem z Anglii. Usiadłem na łóżku i wiedziałem, że na moim koncie jest 700 zł. Powiedziałem sobie – co teraz? Nie zastanawiałem się długo. Poszedłem do sklepu muzycznego. Za 350 zł kupiłem gitarę, za 200 zł akcesoria takie jak stroik, stojak pod nuty itp. Pojechałem grać na ulicę. I tak zaczęła się moja przygoda z buskingiem.

Zacząłem od Wisły, a pięć lat później grałem już na ulicach Indii (kto tam był wie, że to nie lada wyczyn). Zanim zdecydowałem się na odległe podróże, zastanawiałem się, co będzie kolejnym krokiem w moim życiu i tak powstał pomysł by wydać debiutancką płytę.

Płyta powstała w roku 2013 i z tym ruszyłem w świat. Przez następne 3 lata odwiedziłem około 20 krajów w Europie i Azji. Myślałem, że jest to przerwa od muzyki, jednak podczas tych podróży powstało wiele piosenek. I tak pojawiła się kolejna płyta. Teraz do sedna 🙂

Niezależnie od drogi którą przebyłem, moim największym marzeniem było bycie światłem i dzielenie się nim. Chciałem by dzięki muzyce jak i tekstom mówić ludziom o innej perspektywie, by nie tylko świadczyć, ale też być świadectwem tego, za czym stoi moje życie.

Nie jestem na ulicy za karę. Nie marnuję się, nie rozdrabniam się.

Jestem tam, bo są ludzie którzy tego potrzebują. Jestem tam bo wiem, że ciemność nie istnieje sama w sobie. Jest tylko brakiem światła. Mam dość rozglądania się, kto będzie tym światłem za mnie. Wierzę, że odpowiedzialność za to, co wnosimy do tego świata, tkwi w każdym z nas.

Rewolucja zaczyna się w naszych sercach.

Przede mną jeszcze wiele piosenek do napisania, wiele miejsc w których chciałbym zagrać, dlatego dziękuję za to, że jesteście. Za wasze wsparcie i każde miłe słowo które dodaje mi siły w tym co robię.